Header Ads Widget

Ticker

6/recent/ticker-posts

Pierre Rene-mini recenzje 6 produktów do makijażu :)

Cześć :)
Dzisiaj taki zbiorczy post-zajrzałam do swojego kosmetycznego pudełka i wybrałam wszystkie rzeczy od Pierre Rene :) Zamiast robić każdemu osobny wpis,poczytacie dziś o wszystkich 6 kosmetykach :) Zapraszam :)
Baz pod makijaż zwykle nie używam-nie lubię zbyt dużo warstw na twarzy (krem,baza,podkład,puder), a w dodatku rozświetlających gdy lubię matową twarz? Tym bardziej :) Jednak tak ładnie prezentowała się w buteleczce,że musiałam spróbować :)
Kolor bazy to bardzo jaśniutki róż z migoczącą rozświetlającą poświatą.Cudowne satynowa konsystencja,jakby silikonowa,fantastycznie wygładza dzięki czemu podkład lepiej się rozprowadza .Na szczęście nie świeciłam się na buzi jak bombka,czego się obawiałam-mając tłustą cerę nie lubię błysku na całej twarzy.Trzeba przyznać że twarz jest jakby zdrowsza.Jednak po nałożeniu kryjącego podkładu wszystko znika,więc w moim przypadku tak naprawdę nic mi nie daje,nie jest mi potrzebna. Nie zauważyłam też np.przedłużenia trwałości podkładu.
Mimo iż wolę rozświetlacze w kamieniu,bo do rozprowadzania płynnych trzeba mieć wprawę a nieumiejętna ręka zrobi na policzkach świecące placki,to ten rozświetlacz nie sprawia problemów, jest gęsty,satynowy i jego nakładanie jest całkiem proste :) 
Jak widać poniżej,jest gęsty,moim zdaniem zdecydowanie kremowy.Nie jest brokatowym koszmarkiem,tylko subtelnie połyskującym produktem,w odcieniu różowo-brzoskwiniowym-bardzo ładnym i uniwersalnym.Efekt jaki daje to piękny blask-ale nie połyskującej,perłowej tafli,tylko ma mnóstwo bardzo drobnych rozświetlających drobinek. Są dwa dostępne odcienie-Champagne i Rose Gold,tyle że ja nie wiem który mam :D Na butelce nie ma info i nie pamiętam już czy rozświetlacz był w pudełku...Mimo to lubię nim muskać kości policzkowe i grzbiet nosa,w dodatku ślicznie pachnie i uprzyjemnia stosowanie. Lubię też większą ilość dać np.na dekolt-efekt jest olśniewający zwłaszcza w sztucznym świetle :)
Dla mnie ten puder był straszny od pierwszego wejrzenia-nie znoszę babcinej,staromodnej panterki a sam puder jest dosyć ciemny,matowy,szaro-bury. Jak na odcień warm,to moim zdaniem nie jest ciepły,raczej neutralny.Producent zapewnia o silnej pigmentacji-jest bardzo słaba,a puder jest dosyć twardy.
To tyle wad,teraz zalety :) Tak tak,o dziwo go używam :D Terracotta to puder brązujący,matowy i u mnie fajnie sprawdza się w konturowaniu :) Zwykle tylko poprawiam nim nos,czasem troszkę policzki,ale cieszy mnie to że nie jest pomarańczowy,rudy,tylko neutralny i naturalny-takie lubię :) Sama jestem zaskoczona ze znalazł u mnie miejsce w makijażu bo bronzerów raczej nie używam:)
To jest super kosmetyk dla mnie! Kojarzycie słynny od lat produkt Inglota Duraline? To właśnie Liquid Primer od Pierre Rene ma to samo zastosowanie :) Doskonale zamienia sypkie cienie czy pigmenty w kremowe,dodając im intensywności,trwałości.U mnie świetnie sprawdza się jako baza pod cienie-wydobywa ich kolor,utrwala na cały dzień.
Można dodać kroplę do podkładu-będzie trwalszy i wodoodporny,możemy go zastosować jako bazę pod szminkę dla jej utrwalenia.Możemy wpuścić kropelkę do opakowania gdy tusz do rzęs nam wyschnie :) Primer ma szklaną pipetkę,jest płynny i jakby lekko tłusty,bardzo wydajny bo dosłownie dotknięcie pipetki wystarcza mi na posmarowanie obu powiek pod cienie :) To produkt do którego wracam i mam drugą buteleczkę. Nadmienię jeszcze że cenowo wychodzi lepiej niż Inglot-trzeba wydać mniej więcej tyle samo (ok.35-37 zł) ale Inglot ma 9 a Pierre Rene 15 ml :)
Tusz wizualnie zapowiada się przyjemnie,wygląda ekologicznie,a zieleń sprawia wrażenie produktu naturalnego bądź dającego naturalny efekt.Tusz  z technologią anti-pollution,czyli ochroną przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych,dzięki zawartości oleju rycynowego,protein pszenicy i D-panthenolu.
Szczoteczkę ma silikonową,lekko łukowatą,z krótkimi gęstymi włoskami. Pięknie rozczesuje rzęsy,nie są posklejane,ale tak jak myślałam-daje bardzo naturalny efekt,pogrubienie jest słabiutkie nawet z dwoma warstwami.Fajny na co dzień gdy nie potrzebujemy rzęs firan :) Dosyć trwały,nie kruszy się.
Och mój kolorystyczny ideał! Idealny,neutralny odcień nudziaka,beżowo-różowy,na bladziochu wyraźny a jednocześnie codzienny.Pięknie pogłębia naturalny kolor ust :)  Ma też śliczne eleganckie opakowanie :)
Aplikator wygodny,sam błyszczyk świetnie napigmentowany,gęsty,kryjący,ale lekko się klei jak to w tego typu produktach bywa. To wszak jednak błyszczyk a nie szminka w płynie :) Nadaje ustom piękny,soczysty blask. Trwałość gdy nic nie jemy ani nie pijemy jako taka,może ciut dłuższa niż zwykłe błyszczyki,ale dużo słabsza od zwykłej szminki.Mimo to lubię ją,nie rozpływa mi się poza kontury ust,mam zawsze w torebce :) 
Dostępnych jest 6 odcieni,ja mam 03 Soft Shell :)
(zdjęcie ze strony Pierre Rene).

Jak widzicie,każdy z produktów ma u mnie swoje zastosowanie :) Oceniam je ogólnie na czwórkę,jedynie utrwalaczowi daję piątkę :)
Znacie któryś z produktów? Który Wam się spodobał? :)

Post a Comment

0 Comments